Jak ustawić ceny bez zgadywania?

Avatar for Sławomir Mokrzycki

Sławomir Mokrzycki

CEO Berryboo

Opublikowane: 23 lipca, 2026
Kategoria:
5
(1)

Większość sklepów internetowych podchodzi do pricingu w jeden z dwóch sposobów: albo ustala ceny raz i o nich zapomina, albo wpada w panikę konkurencyjną i obniża wszystko naraz, gdy tylko ktoś inny obniży cenę. Oba podejścia prowadzą do tego samego miejsca — do topniejącej marży bez realnego wzrostu sprzedaży.

Jest trzecia droga, dobrze potwierdzona w praktyce retailu: differentiated pricing – czyli świadome przyznanie, że nie każdy produkt w Twoim katalogu zasługuje na tę samą strategię cenową.

Spis treści:

Nie każdy produkt gra tę samą rolę

Wyobraź sobie swój sklep oczami klienta. Część produktów porównuje on skrupulatnie między kilkoma sklepami, zanim kliknie „kup”, dokładnie sprawdza, czy jest w stanie dostać to samo, z tą samą datą dostawy ale… taniej.

Reszta katalogu? Klient rzadko ma się z czym porównać, bo to Twoja własna marka albo produkt na tyle niszowy, że konkurencja jest iluzoryczna. Albo po prostu konkurencja jej nie ma, a wtedy cena ma dużo mniejsze znaczenie.

Problem w tym, że wiele sklepów stosuje jedną regułę cenową do całego asortymentu – na przykład „zawsze -5% od średniej rynkowej”. To błąd w obie strony:

  • Na produktach silnie porównywanych taka reguła bywa za słaba – konkurent i tak Cię podbije, a Ty stracisz widoczność.
  • Na produktach słabo porównywanych ta sama reguła niepotrzebnie zaniża marżę tam, gdzie i tak sprzedałbyś po wyższej cenie, bo nikt tego nie sprawdza.

Mądre podejście do ustalania cen rozwiązuje to poprzez segmentację katalogu „według roli produktu”, a nie według jednej uniwersalnej formuły.

Krok 1. KVI, czyli produkty na których warto być najtańszym (często są jednocześnie otwierającymi koszyk)

Key Value Items (KVI) to wąska grupa produktów silnie widocznych i łatwo porównywalnych – to na nich klient buduje opinię „ten sklep jest tani” albo „ten sklep jest drogi”. Dla tej grupy strategia jest prosta: utrzymuj cenę w top 3 najtańszych na rynku.

To nie oznacza sprzedawania poniżej kosztu. Cena minimalna, która uwzględnia koszty obsługi i minimalną marżę, pozostaje twardą granicą, niezależnie od tego, jak nisko zejdzie konkurencja. Jeśli rynek zjedzie poniżej Twojego floora, po prostu wypadasz z top 3. To lepsze niż sprzedaż ze stratą.

Krok 2: wzmocnij sygnał tam, gdzie działa

Jeśli produkt z grupy KVI jest akurat najtańszy na rynku, to dobry moment, żeby promować go mocniej w Google Ads – na przykład przez custom label w feedzie produktowym, który wyróżnia „dziś najtańsze” pozycje. Łączysz w ten sposób sygnał cenowy z budżetem marketingowym, zamiast traktować je jako dwa osobne działy.

Jedna praktyczna uwaga: kampanie oparte na smart biddingu nie lubią zbyt częstych zmian struktury feedu – lepiej aktualizować etykietę raz dziennie niż przy każdej zmianie ceny, i dać produktowi trochę „bufora” (np. wypada z etykiety dopiero poza top 5-6), żeby nie migotała w kółko.

Krok 3: dla reszty katalogu – elastyczność, nie porównywanie

Tu zaczyna się właściwe różnicowanie. Dla produktów bez bezpośredniego benchmarku – własnej marki, produktów niszowych – nie ma sensu szukać „top 3 na rynku”, bo rynku porównawczego po prostu nie ma. Zamiast tego szuka się ceny bliskiej optymalnej z punktu widzenia elastyczności popytu.

Jeśli masz już historię sprzedaży danego produktu, to najtańsze źródło wiedzy – sprawdź, jak reagowała sprzedaż na dotychczasowe zmiany ceny. 

Krok 4: zanim obniżysz cenę, zapytaj czy to w ogóle problem cenowy

Najczęstszy błąd przy produktach, które się nie sprzedają, to odruchowe obniżanie ceny. Zanim to zrobisz, warto sprawdzić cztery rzeczy:

– Czy cena rzeczywiście odstaje od rynku albo od wyznaczonej elastyczności?

– Czy produkt jest w ogóle widoczny – w kategorii, w wynikach wyszukiwania, w reklamach?

– Czy oferta jest dobra – zdjęcia, opis, opinie, czas dostawy?

– Czy to po prostu produkt wychodzący z sezonu albo trendu?

– Czy produkt generuje wejścia na kartę produktu, ale nie generuje konwersji?

Obniżenie ceny produktu, którego nikt nie widzi albo który ma słabe zdjęcia, nie zwiększy sprzedaży – obniży tylko marżę. Cena jest tylko jedną z kilku możliwych przyczyn, więc powinna być ostatnią, nie pierwszą rzeczą, którą się rusza.

Cztery kroki, jedna spójna logika

Złożone to razem, differentiated pricing wygląda tak: wąska grupa produktów sygnałowych utrzymywana agresywnie tanio (KVI), wzmocniona marketingowo w momentach przewagi cenowej, reszta katalogu wyceniana według własnej elastyczności popytu, a decyzje o obniżkach na słabo sprzedających się produktach podejmowane dopiero po wykluczeniu innych przyczyn. Każda grupa ma swoją logikę, bo każda gra inną rolę – i to jest sedno różnicowania w pricingu.

—

**Uwaga: to również nasza promocja**

Poniższa część to materiał promocyjny – chcemy być z Tobą szczerzy, bo widzimy, że wiedza z tego artykułu to dopiero połowa sukcesu – reszta to wdrożenie. Stąd ta oferta.

Wiemy jednnak, że sama wiedza to nie wszystko. Potrzebne jest zorganizowanie zasobów, narzędzie i ktoś, kto będzie tego pilnował.

Dlatego jako partnerzy Pirk Spark przygotowaliśmy dla Ciebie promocję. Przez 3 miesiące będziemy prowadzić Twój pricing bezpłatnie. Po trzech miesiącach będziesz miał skonfigurowane narzędzie i know-how, jak je kontrolować, a Twoim jedynym kosztem będzie abonament za narzędzie.

Nie ma haczyków. W każdej chwili możesz zrezygnować. Umów spotkanie: https://calendar.app.google/Mt5rekudb2dkV5YX8

Spodobał Ci się ten wpis?

Kliknij na gwiazdki, aby dodać ocenę.

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów 1

Bądź pierwszy!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?